Obudziłam się jakaś smutna.Miałam ochotę po prostu się rozpłakać.Poszłam do łazienki i związałam włosy w koka oraz się umyłam.Potem ubrałam się w krótkie dresowe spodenki,bokserkę i bluzę Harrego.Po przebraniu zeszłam do mojej przyjaciółki która od razu wiedziała że coś mi jest.
-Ejj Sam co ci?Szykuj się bo niedługo trening-powiedziała moja przyjaciółka.
-Becky ja dzisiaj nie dam rady tańczyć.Chyba zostane w domu-powiedziałam a ta już chyba wiedziała o co chodzi.
-Dobra ja już będę spadać.Jakbyś czegoś potrzebowała to daj znać-powiedziała i mnie przytuliła a następnie wyszła.Ja chwyciłam mój album ze zdjęciami i wyszłam na podwórko i usiadłam na drewnianej huśtawce.Nie wiem ile tam przesiedziałam ale wiem że wypłakałam co najmniej litr łez.Gdy oglądałam zdjęcia moje z rodzicami,przyjaciółmi i znajomymi z L.A .
-Hej piękna-usłyszałam za sobą głos Harrego.
-O hej-powiedziałam wycierając łzy i zamykając albumy.
-Ejj czego nie było cie na treningu?-zapytał siadając obok mnie.
-Mam gorszy dzień-powiedziałam a łza mimowolni spłynęła mi po policzku.
-Proszę cię nie płacz-powiedział i mnie przytulił.Właśnie teraz potrzebowałam jego bliskości.Siedzieliśmy tak w siebie wtuleni.
-Dziękuję-szepnęłam nadal do niego przytulona.
-Dla ciebie wszystko-powiedział i pocałował mnie w czubek głowy.Przy nim czułam się kochana.
-Harry?-zapytałam.
-Tak mała?
-Zależy ci na mnie?-zapytałam i spojrzałam mu w oczy.
-Jasne przyjaciółko-powiedział i mocniej mnie przytulił.Niestety to drugie słowo bardziej mnie zabolało......a nawet na co ja głupia liczyłam.-A tobie na mnie?-dodał.
-Oczywiście że tak-powiedziałam troszke smutniejsza.Posiedzieliśmy chwilkę jeszcze z Harrym a później on musiał jechać.
-No to do zobaczenia-powiedziałam i chciałam odejść leczo on złapał mnie za rękę.
-Sammer co ci jest?-zapytał.
-Mam zły dzień-skłamałam ale chyba uwierzył.
-Jakby coś to dzwoń-powiedział i pocałował mnie w policzek a potem odszedł.Ja pobiegłam do domu i zaczęłam płakać.Płakać bardziej niż dzisiaj rano.Nagle zadzwonił telefon~to był Louis.
-Halo?-zapytałam zapłakana.
-Ej Sammy co ci?-zapytał Tomlinson.
-Nie mam już nadziei.-powiedziałam.
-Spotkajmy się w tym parku koło galerii-powiedział i się rozłączył.Nałożyłam conversy i zaczęłam iść w stronę parku.Po drodze ciągle łzy mi się lały.Gdy zobaczyłam Louisa zaczęłam biec w jego stronę a gdy byłam przy nim rzuciłam mu się na szyję i zaczęłam zachodzić się z płaczu.
-Sammer spokój już cii-powiedział głaszcząc mnie po głowie.Ja się troszkę uspokoiłam.
-Nie dam rady tak dłużej-powiedziałam.
-Musisz dać,powiedz mu co do niego czujesz.-powiedział.
-Nie dam rady Louis,chyba wyjadę do Polski-powiedziałam
-Nie możesz mu tego zrobić!-krzyknął.
-Ale przecież on do mnie nic nie czuje więc co mnie tu do cholery trzyma?!-prawie krzyknęłam.
-Ty nie jestes dla niego zwykłą przyjaciółką,bo zwykłej przyjaciółki tak nie traktuje!Nie daje jej swoich bluz,nie całuje na pożegnanie i nie rezygnuje z treningów dla niej.Ty jesteś dla niego wyjątkowa tylko on jeszcze o tym nie wie-powiedział a ja się w niego wtuliłam.
-Dziękuję Louis.....nie wiem co bym bez ciebie zrobiła-powiedziałam przytulając przyjaciela.
-Ej jakie kwiaty lubi Becky?-zapytał.Ja od razu wiedziałam że idą gdzieś razem.
-Czerwone róże-odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.Potem poszliśmy na kawę a na końcu Lou odwiózł mnie do domu.
-Dzięki jeszcze raz-powiedziałam przytulając go.
-Nie ma za co a i ja też tobie dziękuję-uśmiechnął się.Poszłam do domu w której Becky już się szykowała.Doradziłam jej w kilku szczegółach a potem pojechała z Louisem na kolacje.Siedziałam tak w salonie oglądając jakiś serial aż przyszedł kurier i przyniósł mi bukiet róż i jakiś liścik"
"Samantho!
Na wstępnie mojego listu chciałbym Ci powiedzieć żebyś nie próbowała mnie rozszyfrować i zgadywać kim jestem.To ma być mała tajemnica.Chciałem ci powiedzieć że dzisiaj jak i wczoraj wyglądałaś przepięknie.Ślicznie wyglądałaś w tej za dużej bluzie....jednak twoje łzy są do nie zniesienia.Każda łza rani moje serce więc błagam nie płacz."When you're sad,don't cry........Your eyes are too beautiful to throw the salty tears"
Nieznajomy xxx"
Troche się zdziwiłam tym listem ale z drugiej strony było mi miło że dla kogoś jestem ważna.Poszłam do swojego pokoju i przejrzałam wszystkie portale społecznościowe.Jutro niedziela.....czyli trzeba się będzie spakować na wyjazd który będzie w środę.....nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
..........................................
3 kom=next
Świetne, czekam na next! Ciekawi mnie kim jest anonimek... mam pewne podejrzenia ale nimi się nie podzielę.
OdpowiedzUsuńciekawe kto jest nieznajomym....
OdpowiedzUsuńNext!!
OdpowiedzUsuń