wtorek, 29 lipca 2014

Rozdział 2 "I think about you every morning when I open my eyes...."

Rano obudziłam się o dziwo wyspana i to bez pobudki Becky.....hm..... coś mi tu nie gra.Umyłam się i ubrałam w czarne rurki,maxy i bokserkę i zeszłam po cichu na dół.Usłyszałam jak ona z kimś gadała.
-Ale Harry to się nie uda ona się o wszystkim dowie!-krzyknęła.
-No dobra postaram się nic o tym na razie nie mówić.
-Dobra no papa też cie kocham-te słowa mną wstrząsnęły.Zeszłam do kuchni i przywitałam się z przyjaciółką.
-Jak się spało?-zapytała.
-Spoko-odpowiedziałam.Nie chciałam nic mówić do niej.Po zjedzonym posiłku wzięłam torbe z rzeczami na przebranie i zeszłam do przedpokoju.
-Ja idę pa-powiedziałam.
-A gdzie?-zapytała.
-Umówiłam się z Louisem-powiedziałam i wyszłam.Zobaczyłam przez okno że posmutniała.Zadzwoniłam do marchewkowego i mieliśmy spotkać się w kawiarni.Na miejscu byłam 15 minut później.
-Hej Lou długo na mnie czekałeś?-zapytałam.
-Nie....przed chwilą przyszedłem.-odpowiedział.-Ejj Sammer co ci jest?Taka smutna jesteś-dodał.
-Zawiodłam się na Becky-powiedziałam a łza spłynęła mi po policzku.
-Czego?Co ci zrobiła?
-Gdy schodziłam po schodach usłyszałam kawałek rozmowy jej i Harrego no i gdy się żegnali powiedziała:"Dobra no papa też cie kocham" a najgorsze jest to że ja się w nim chyba zauroczyłam....tyle że jemu podoba się Beck...-powiedziałam mu wszystko.
-Oj Sam nie przejmuj się......jeżeli cię to pocieszy mi się podoba Becky i mi też jest smutno....ale damy sobie rade prawda przyjaciółko?-zapytał.Nagle coś mi przyszło do głowy i zrobiłam minę:"Chyba coś wykombinowałam"-No dobra mów-dodał.
-Poudajemy troszkę-powiedziałam i zaczęłam mu wszystko tłumaczyć.Do treningu pozostało tylko 5 minut a ja z Lou wchodziliśmy właśnie do studia.Louis wziął mnie na barana i wbiegł do sali a ja się z niego śmiałam na cały głos.Wszyscy patrzyli się na nas jak na wariatów a Harry i Becky mrozili nas wzrokiem.Ja byłam głównym choreografem więc poszłam się przebrać i gdy wróciłam zaczęłam pokazywać im układ.Po godzinie postanowiłam zrobić im przerwę.
-Dobra teraz macie 15 minutową przerwę!-krzyknęłam i pociągnęłam Louisa w kąt sali.
-Chyba nam się udało-szepnął mi do ucha.-Zaśmiej się teraz i mnie przytul-dodał a ja tak uczyniłam.Louis objął mnie w pasie i poszliśmy w stronę Liama,Nialla i Zayna.
-No Lou ty już musiałeś się czepić biednej Sam?-zapytał ze śmiechem Zayn.
-No proste-powiedział i dał mi całusa w policzek.Tylko my wiedzieliśmy że to jest na niby.
-On to zawsze ma farta...-powiedział Nialler.
-Oj Niall.....jestem pewna że gdzieś na świecie jest twoja wymarzona dziewczyna i na ciebie czeka-pocieszyłam go.-A co tam u Daniell?-zapytałam Liama.
-Znasz ją?
-Tak chodziłyśmy razem do szkoły w L.A-zaśmiałam się-Prawda Becky?!-krzyknęłam w stronę przyjaciółki która gadała ciągle z Harrym.
-Tak!ona jest niesamowita!-odkrzyknęła.Potem postanowiliśmy pójść do nich.
-Co tam u was?-zapytał Louis przytulając mnie.
-A dobrze...-powiedział Harry.Dopiero teraz zobaczyłam że moja przyjaciółka ma zaczerwienione oczy.Pociągnęłam ją i wyszłyśmy z sali.
-Becky co jest?-zapytałam.
-Ty serio jeszcze nie wiesz?-zapytała zapłakana.
-No nie?Może mi powiesz?
-Kurwa kocham Louisa zadowolona?!-wydarła się.
-To po jaką cholerę jesteś z Harrym?!-powtórzyłam jej czynność.
-Ja z nim nie jestem.....to mój brat przyrodni!-krzyknęła i zsunęła się po ścianie.
-Boże Becky przepraszam......po prostu załamałam się gdy usłyszałam kawałek rozmowy twojej i Harrego no i wiesz......wymyśliliśmy z Louisem że poudajemy przed wami pare-powiedziałam przytulając ją.
-Ty go kochasz prawda?-zapytała a ja wiedziałam że chodzi o Harrego więc łzy spłynęły mi po policzkach.-Widzę jak na niego patrzysz.......-dodała.
-Może i jestem w nim zakochana ale to nic nie znaczy-powiedziałam udając twardą.Gdy się ogarnęłyśmy weszłyśmy do środka.Wyjaśniłam wszystko Tomlinsonowi na osobności i powiedzieliśmy wszystkim że to był dowcip.Po treningu poszłam się przebrać i wyszłam sama ze studia bo moja przyjaciółka musiała pojechać załatwić jedną rzecz.
-Sammer!-usłyszałam krzyk Hazzy za sobą więc się zatrzymałam.
-Tak?-zapytałam.
-Dzisiejsza kolacja jest aktualna prawda?-zapytał.
-Em....Harry może nie idźmy na kolacje tylko do jakiegoś pabu na piwo?-zapytałam.Zdziwił się moją odpowiedzią.
-Okej nawet lepiej bez tej całej oficjalności więc przyjde po ciebie o 8:00 (20:00)-powiedział.-Podwioze cię-dodał ciągnąc mnie za rękę w stronę samochodu.
-Harry.....przejde się-powiedziałam ale on postawił sprawę jasno i wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego samochodu-Ejj to nie fair!-krzyknęłam.
-Kto powiedział że życie jest fair słonko-zaśmiał sie i ruszył w stronę mojego mieszkanka.Na miejscu otworzył mi drzwi i podprowadził pod drzwi.
-Dziękuję choć nie musiałeś-powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Ale dla mnie to przyjemność-powiedział.
-No to ja będę iść papa-powiedziałam a on pocałował mnie w policzek i odszedł.Pobiegłam szybko na górę i ubrałam się w to:
i zeszłam na dół do salonu.
-Samantho gdzie to się wybierasz?-zagrodziła mi przejście Becky.
-Idę na piwo z Harrym-powiedziałam a ta zaczęła piszczeć i skakać.
-Dobra ogarnij już dupe i powiedz jak wyglądam?-zapytałam.
-Wyglądasz prześlicznie-powiedziała i mnie przytuliła.Chwilę później dobiegł do nas dzwonek do drzwi.Próbowałam pójść otworzyć ale prześcignęła mnie Becky.
-Ooo Harry!Ty pewnie przyszedłeś po Sammy?-zapytała.
-Tak-zaśmiał się.
-Ma wrócić przed pierwszą bo inaczej nogi z dupy powyrywam-powiedziała i zmierzyła go wzrokiem a ja wybuchnęłam śmiechem.Po kazaniu mojej przyjaciółki poszliśmy do samochodu.
-Przepraszam cię za nią.......czasami jej coś odpierdziela-zaśmiałam się.
-Nic się nie stało.Hmm....może zamiast do pabu na piwo zabiorę cię w jedno wyjątkowe miejsce?-zapytał.
-Jasne-uśmiechnęłam się.Cała podróż zajęła nam 30 minut.
-Gdzie jesteśmy?-zapytałam.
-Na wybrzeżu-odpowiedział.-Przejdziemy się?-dodał.
-Oczywiście-odpowiedziałam.Spacerowaliśmy dobie po plaży.Co chwila przechodziły po mnie dreszcze bo było chłodno.
-Zimno ci?-zapytał zdejmując bluze.
-Harry nie musisz dawać mi swojej bluzy-powiedziałam ale on oczywiście mi ją nałożył.To co że sięgała mi do połowy uda......-Dziękuję-dodałam i go przytuliłam.Chodziliśmy tak wtuleni w siebie.Jednak nie.....nic do niego nie czuję......może tylko miłość.Chodziliśmy tak wzdłuż morza.
-Niedługo zaczyna się trasa koncertowa,ale wcześniej chcemy przyjechać tutaj na jakieś 2 tygodnie......chcecie jechać z nami?-zapytał.
-Ja z wielką chęcią a Becky pewnie też-uśmiechnęłam się.Chwilkę później zaczęliśmy wracać.Droga powrotna minęła nam super.Gdy leciała jakaś znana nam piosenka darliśmy ryja a potem się śmieliśmy.Gdy byliśmy na miejscu Hazz otworzył mi drzwi i zmierzaliśmy w  kierunku domu.
-Dziękuję za ten wieczór-powiedziałam.
-Ja tobie też za miłe spędzenie czasu-odpowiedział przytulając mnie.Staliśmy tak przytuleni nie wiem może 5 albo 10 minut ale w jego ramionach mogłabym spędzić całe życie.Gdy się od siebie oderwaliśmy pocałowałam go w policzek i jeszcze raz przytuliłam.
-No to do jutra-powiedziałam.-A Harry twoja bluza-powiedziałam zdejmując ją.
-Zostaw ją sobie-powiedział i uśmiechnął się uroczo.Weszłam uśmiechnięta do domu.
-O Sammer nareszcie wróciłaś-powiedziała moja przyjaciółka.-Ejj chyba coś mnie ominęło-dodała i wskazała na bluzę Hazzy.
-Było mi zimno-powiedziałam.Opowiedziałam wszystko przyjaciółce.
-On jest w tobie zakochany-powiedziała.
-Czego tak sądzisz?-zapytałam.
-Bo tylko ciebie na pierwszą randkę zabrał nad morze i tylko tobie dał swoją ulubioną bluzę-powiedziała.
-Ale jakby to była nawet prawda to i tak nie bylibyśmy razem bo nie odważę sie mu tego powiedzieć-odpowiedziałam.
-Zobaczysz wkrótce wszystko się ułoży-pocieszyła mnie przyjaciółka i przytuliła.
-A właśnie!Za tydzień jedziemy na małe wakacje nad morze-uśmiechnęłam się.
-Oooo super!-krzyknęła.Pogadałyśmy jeszcze trochę i położyłyśmy się spać....
...............................
Mam nadzieję że podobał wam się drugi rozdział......dziękuję za te 3 komentarze pod ostatnim postem.I również dziękuję za 300 wyświetleń na blogu <3.
                             NASTĘPNY ROZDZIAŁ ZA 2 KOMENTARZE <3

2 komentarze: